XIX FDW POLOWANIE NA KOBIETĘ / MIŁOŚĆ OD OSTATNIEGO WEJRZENIA

Polowanie na kobietę

Głowa do góry, pierś do przodu. Na twarzy nie widać już strachu. Uśmiech. „Witaj kochanie!”

Tak przekracza próg własnego domu kobieta, która wie, że za tymi drzwiami czeka zło, którego nie chciałaby obudzić. Która w modlitwach błaga o śmierć.

Idąc ulicą, będąc w wielu miejscach publicznych nie raz, nie dwa spotkałam się z docinkami, czy niesmacznymi komentarzami na temat swojego wyglądu, figury, sposobu ubrania. Pewien mężczyzna czy może też chłopiec, sądząc po dojrzałości wypowiedzi, przerwał mi kiedyś myśl
i powiedział: Skończ już kobieto, 100 lat temu nie miałaś nawet praw człowieka. Cisza. Jego śmieszy. Mnie nie. Dlaczego? Bo jestem człowiekiem i należy mi się szacunek.

Jak moglibyśmy zdefiniować kobietę? Marny puch? Wietrzna istota? Żona, matka, kochanka, sprzątaczka, krowa, szmata… Aktorki TD w Warszawie wyjaśniły jasno, że definicją kobiety jest to, co mają pod koszulką, w majtkach, kolor paznokci oraz szminki.

Od małego czytamy książki, oglądamy bajki o księżniczkach, które czekały na swojego księcia w wielkiej wieży, o królewnach cudownie uratowanych przed śmiercią. Nasze oczy zostają zamydlone przez cudowny obraz mężczyzny jako bohatera. Niestety każda bajka się kiedyś kończy, a księżniczki zostają kurami domowymi. Wychodzimy za mąż i okazuje się, że mężczyzna, któremu patrząc w oczy wyznałyśmy miłość, potrafi zostawić siny odcisk na naszym ciele.

Świadomy praw i obowiązków PRZYRZEKAM, aby małżeństwo było zgodne szczęśliwe i trwałe.

Kacie, oprawco, morderco kobiecej duszy, zadam Ci teraz parę pytań. Skoro złożyłeś tę przysięgę i byłeś świadomy praw i obowiązków wynikających z tej przysięgi, to wskaż mi podpunkt, który daje Ci prawo do wykorzystywania seksualnie swojej żony, gdy ona tego nie chce, który podpunkt daje Ci prawo, aby podnieść rękę na tak kruche istoty jak twoja żona i córka. Gdzie jest obowiązek zrównania kobiety z ziemią i pokazania jej gdzie podobno jest jej miejsce. GDZIE JEST OBOWIĄZEK BYCIA TWOIM NIEWOLNIKIEM.
Kolejna sprawa – dzieci widzą. Widzą więcej, niż wam się wydaje. Widzą siniaki na rękach, widzą łzy płynące z waszych oczu, mamy. Najczęściej są przestraszone, boją się straty jednego z rodziców, jeszcze nie do końca rozumieją, co się dzieje. Dlaczego tata znów krzyczy na mamę? Parę lat później albo widzimy, że coś jest nie tak i trzeba stanąć w obronie rodzicielki, albo nie dociera do nas fakt, że to było złe i stajemy się naśladowcami. Przecież tak było całe moje życie. Coś w tym nie jest okay?

Kobiety boją się mówić, przez ich delikatną posturę, najzwyczajniej nie proporcjonalną i bezbronną wobec silnych męskich ramion. Tłamszą w sobie ból, strach. Przestają wierzyć w szczęśliwe zakończenia, a często jedyne, jakie widzą to rozdzielająca ich śmierć.

Spektakl to przesłuchanie w sprawie morderstwa mężczyzny – kata. Za dziecka przemoc w domu i chwilowa uległość ojcu. Młodzieńczy bunt i rozpoznanie zła w jego oczach. Przyjęcie pozycji obronnej. Czekanie na księcia z bajki i wielki zawód, który zniszczył całe życie. Seksualne uprzedmiotowienie kobiety jako maszyny zaspokajającej zachcianki męża. Po takich doświadczeniach, człowiek upada. Nie chce żyć, nie ma po co. Zabrano mu cnotę, czystą miłość do drugiego człowieka. Zabrano mu nadzieję.

Osobiście dziwię się bohaterce spektaklu, że chciała się z kimkolwiek związać. Że nie wycofała się, gdy pojawiły się pierwsze problemy. Że po tylu zawodach – zaufała. Niestety miłość jest ślepa i ciężko w krótkim czasie rozpoznać, co siedzi partnerowi w głowie, a syndrom Sztokholmski jest silnym narzędziem w tej walce. Najważniejsze to nie bać się opinii sąsiadów, walczyć z przemocą, nie uważać, że to wstyd, bo przecież to jest mój mąż, ma dobrą pracę. Kobiety mają głos i muszą go wydobyć, by nie czuły się gorsze we własnym domu.

Gdy wyszłam z sali Teatru Nowego w oczach miałam łzy, a z tylu głowy strach. Absolutny bezdech. Nie wszystko złoto, co się świeci i nie każdy bohater nosi pelerynę.

Dominika Pisarska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.